Dzisiaj kino z K. On bardzo chciał na ,, Prometeusza a ja na ,,Uwodziciela,, z Pattinsonem (nie przepadam za nim, ale film może okazać się okey). K. uległ i wyszło na moje (zresztą jak zwykle <hiihi>) Było genialnie. Cudny się postarał i zaprosił mnie jeszcze na pizzę. Było całkiem fajnie (nie licząc incydentu z pepsi na koszulce hahaaa). Myślicie, żę proszek do prania wystarczy? 15 min temu wróciłam mój oczywiście mnie odprowadził. Teraz tylko spacer z Kirą (maltańczyk). Mam jeszcze doga niemieckiego Simbe z moją małą Kirą całkiem nieźle się dogadują mimo różnicy wielkości. Mój brother hoduje jeszcze rybki. A młodsza sister pasjonuje się gadami. Ma legwama o imieniu Stefan <lol>. W sumie można powiedzieć, żę mam jeszcze małpy (licząc rodzeństwo ;pp).
Wy też macie taki zwierzyniec na chacie? hahaaa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz